Westerny. Skąd się wzięły i które warto obejrzeć?

Potrzebujesz ok. 4 min. aby przeczytać ten wpis
Westerny. Skąd się wzięły i które warto obejrzeć?

Co warto wiedzieć o westernach i które trzeba obejrzeć? Oto solidna pigułka wiedzy o tym gatunku.

Skąd się wziął western jako gatunek filmu? Dlaczego moda na Dziki Zachód w kinie wykroczyła daleko poza Stany Zjednoczone? Wreszcie: którzy aktorzy i jakie filmy uważani są za największych? 

Zdecydowanie warto jest odpowiedzieć sobie na te pytania. Oczywiście najlepiej, gdy zaraz potem zabierzemy się za oglądanie filmów. 

Western, czyli co?

Nieodłącznym miejscem rozgrywania się westernów jest amerykański Dziki Zachód, gdzie rozwija się awanturnicza fabuła większości takich filmów. Okresem, do którego się nawiązuje, jest oczywiście czas kolonizacji tych terenów przez białych osadników, ich walk między sobą i przede wszystkim z Indianami. Niestety, ale faktyczna eksterminacja tych ostatnich bardzo rzadko jest tu opowiedziana wprost.

Charakterystyczne dla westernu są: bójki, strzelaniny i wartka akcja rozgrywająca się pomiędzy bohaterami, gdzie wyraźnie widać rozgraniczenie pomiędzy dobrymi postaciami a czarnymi charakterami.

Skąd wzięły się westerny?

Nie od razu western stał się gatunkiem filmowym. Wcześniej, bo w II poł. XIX w., rozwinął się jako rodzaj literatury. Opowiadania o prawdziwych bohaterach ówczesnego Dzikiego Zachodu mieszały się w niej z celowym przejaskrawieniem zdarzeń lub zwyczajną fikcją, nastawione były na masowego czytelnika.

Pierwsze westerny

Szybko okazało się, że naturalnym krokiem jest skorzystanie z popularności tego rodzaju awanturniczej literatury i przeniesienie jej do kina. Pierwszym filmem tego typu był wyreżyserowany przez Edwina S. Portera “Napad na ekspres” z 1903 r. Pierwszą gwiazdą niemego jeszcze westernu stał się Billy Broncho Anderson. Już w 1928 r. pojawił się dźwiękowy western “W starej Arizonie”.

Western klasyczny

Zrodził się wreszcie tzw. western klasyczny, który miał przedstawiać Dziki Zachód w niemal legendarny i zmitologizowany sposób. Z czasem okazało się, że w zróżnicowanym amerykańskim społeczeństwie historie o sławnych postaciach z tej dzikiej krainy miały znaczenie kulturotwórcze, spajały Amerykanów. Czas klasycznego westernu trwał do lat 50. Po II wojnie światowej coraz częściej zaczęto odchodzić od mitologizowania Dzikiego Zachodu na rzecz filmów historycznych o bardziej wielowątkowej strukturze. Westerny popularne były w innych krajach – mowa o tzw. spaghetti westernach. Jako ich twórca zasłynął Sergio Leone. Kręcono też westerny w koprodukcji niemiecko-włosko-jugosłowiańskiej. W końcu pojawiały się też antywesterny. Były one rodzajem reakcji na mitologizację Dzikiego Zachodu, miały więc za zadanie przedstawiać go w bardziej prawdziwy, historyczny sposób. Chodziło zwłaszcza o to, by ukazać Indian w bardziej prawdziwy, mniej zaś stereotypowy sposób.

Aktorzy, którzy stali się symbolami gatunku

Western, zarówno klasyczny jak i późniejszy, kojarzy się z głośnymi nazwiskami niektórych aktorów. Właśnie dzięki takim filmom popularni stali się między innymi:

  • Gary Cooper,
  • Clint Eastwood,
  • Henry Fonda,
  • Kirk Douglas,
  • John Wayne,
  • James Stewart,
  • Lee Marvin,
  • Robert Mitchum.

Westernowe klasyki 

Które spośród westernów warto obejrzeć tak, żeby mieć na koncie przynajmniej najważniejsze klasyki gatunku? Wybór jest duży i dlatego konieczna jest również dość radykalna selekcja. Za prawdziwe hity można uznać:

  • “W samo południe” (1952) – oscarowa produkcja z Garym Cooperem i Grace Kelly. Cooper został za tę rolę uhonorowany statuetką dla najlepszego aktora; 
  • “Siedmiu wspaniałych” (1960) – westernowy klasyk z nawiązaniem do “Siedmiu samurajów” Akiry Kurosawy. Doskonały Steve McQueen i wspaniała muzyka Elmera Bernsteina to kolejne atuty; 
  • “Pewnego razu na Dzikim Zachodzie” (1968) – hitowy film Sergio Leone z rolami Henry’ego Fondy, Claudii Cardinale i młodego Charlesa Bronsona;
  • “Dobry, zły i brzydki” (1968) – film, który dał sławę nie tylko Clintowi Eastwoodowi, ale też wspaniałemu Ennio Morricone;
  • “Bez przebaczenia” (1992) – wspaniałe trio aktorskie w postaci Clinta Eastwooda, Gene’a Hackmana i Morgana Freemana to dowód na to, że western jako gatunek nie zginął. Potwierdzeniem tego było uznanie krytyki, dwa Oscary dla Eastwooda i jeden dla Hackmana.  

Zdjęcie główne: pexels.com/Pixabay

Inne posty

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola oznaczone są *

Ostatnie wpisy

Reklama